Skocz do zawartości









Libido Forte / Ceedra - wspomaganie erekcji


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 Twoje zdrowie

Twoje zdrowie

    Zaawansowany użytkownik

  • Administrators
  • 138 postów

Napisano 01 marzec 2017 - 09:04

Zaczęło się od Libido Forte. Do aptek dotarło pismo od GIF-u, czyli Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, nakazujące wycofanie ze sprzedaży tego wzmacniającego erekcję środka. I to nie jakąś jedną trefną serię, tylko całość obecną na rynku. Potem stopniowo ten sam los spotykał kolejne preparaty. Oficjalna wersja brzmiała, że przyczyną jest wykryta w nich obecność substancji „niedozwolonych w produktach żywieniowych”. Szybko okazało się, że chwila przyjemności we dwoje, uzyskana dzięki tym suplementom , mogła co niektórych kochanków kosztować życie!
Wycofane wspomagacze erekcji – co takiego zawierały?

 

Ceedra czy Libido Forte – świeć Panie nad ich duszą – były to preparaty cieszące się dużym powodzeniem. Zapewniał satysfakcjonujące przeżycia całym rzeszom mężczyzn, którzy -  czy to z powodu wieku, choroby czy po prostu nerwowego trybu życia – nie zawsze stawali na wysokości zadania. W przeciwieństwie do leków na potencję, takich jak choćby znana wszystkim Viagra, dostępne były bez recepty, dla każdego, i zawierały tylko „bezpieczne ziołowe składniki”. Tak przynajmniej twierdzili producenci.

W podanym na ulotce składzie znaleźć można było wiele egzotycznych ziół, stosowanych tradycyjnie  przez różne słynące z jurności narody. Jak choćby Muira Puana (Ptychopetalum oleacoides) – amazoński krzew życia. Wyciągi z tej rośliny stosowane są jako środek dodający sił, łagodzący reumatyzm, łysienie… i oczywiście dający niesamowite doznania seksualne obojgu kochankom. Rozszerza on naczynia krwionośne, zwiększa ukrwienie i wrażliwość stref erogennych.  Występowała ona w wycofanym suplemencie Ceedra, ale także w przebadanym i bezpiecznym leku Penigra.

Inna ciekawa roślina to cytryniec chiński (Schisandrae chinensis), a dokładniej wyciąg z jego owoców. Zaliczamy go do adaptogenów, czyli substancji poprawiających wydolność organizmu i jego funkcjonowanie w ekstremalnych warunkach. Pobudza on układ oddechowy i krążenia, a także, co ważne w tym temacie, uwrażliwia neurony na bodźce :) Wyciąg z cytryńca obecny był w wycofanym preparacie Ceedra; zawiera go również wspomniany wcześniej lek Penigra.

Długo można wymieniać nazwy tych magicznych ziół, jednak odeszlibyśmy zbytnio od tematu. Zainteresowanych zapraszam więc do felietonu „Preparaty podnoszące męską sprawność seksualną – które wybrać” . Znaleźć tam można wiele ciekawostek, dotyczących „męskich pomocników”.

Tutaj pozostaje mi powiedzieć tylko tyle: to nie zioła spowodowały wycofanie Satibo, Ceedry czy Libido Forte. Do roślinnych składników nie ma póki co zastrzeżeń; nie wiemy o nich jednak na razie zbyt wiele, więc osoby mające choroby układu krążenia, schorzenia neurologiczne (np. padaczka) lub biorą na stałe leki, powinny dla własnego dobra poradzić się lekarza. Wycofane środki na potencję zawierały jednak składnik, którego nie powinno tam być. Składnik, który mógł zabić!
Sildenafil – groźny składnik wycofanych suplementów

Sildenafil to bardzo silny lek, który rozszerza naczynia krwionośne członka, co zwiększa dopływ krwi do ciał jamistych i potęguje erekcję. Najbardziej znany jest pod nazwą Viagra; milionom mężczyzn na świecie nazwa ta działa na wyobraźnię, tysiące usiłują wyprosić receptę od swojego lekarza. Sildenafil dostępny jest bowiem na receptę (obecnie również bez) – i słusznie, gdyż w zestawieniu z pewnymi schorzeniami i lekami może bardzo poważnie zaszkodzić! Jego rozszerzający wpływ na naczynia krwionośne nie ogranicza się niestety do sfer intymnych, lecz działa na cały organizm. Nagłe rozszerzenie wszystkich naczyń w ludzkim ciele bardzo obniża ciśnienie krwi, co może prowadzić w skrajnych przypadkach do zapaści, zatrzymania pracy serca i śmierci w wyniku niedotlenienia mózgu. Dlatego osoby, które mają niskie ciśnienie, chorobę wieńcową lub przebyły udar mózgu, nie mogą stosować sildenafilu. Podobnie wszyscy, którzy stosują nitraty (leki usprawniające krążenie wieńcowe i ukrwienie serca) i inne leki  uwalniające tlenek azotu, oraz mężczyźni zagrożeni priapizmem (długim, bolesnym wzwodem, pojawiającym się m.in. przy białaczce) niebieskiej tabletki raczej nie użyją. Wszyscy oni kupowali więc pozornie bezpieczne tabletki ziołowe, takie jak wycofany Cupido Max czy Libido Forte.

Tymczasem, rutynowe badania próbek Libido Forte wykazały w nim bardzo wysoką zawartość pochodnych sildenafilu właśnie. Nietrudno się domyślić, co mogłoby się stać, gdyby taką „ziołową tabletkę” zażył człowiek chory, któremu lekarz zabronił Viagry! Preparat natychmiast w całości wycofano z aptek, niestety ciągle można kupić go przez internet.

Ciekawie komentuje tą sprawę prof. Zbigniew Fijałek, dyrektor Narodowego Instytutu Leków, w rozmowie z Anną Gronczewską [Dziennik Łódzki]:

    LibidoForte miał być ziołowym lekiem podnoszącym potencję. Ale w jego skład wchodzą nie tylko zioła. Dlaczego w takim razie jest dopuszczany do sprzedaży jako preparat ziołowy?

    Niestety, na rynku jest wiele tzw. suplementów diety, które podszywają się pod ziołowe produkty. Po drugie, podszywają się pod suplementy diety. Zawierają bardzo często substancje aktywne z leków, na przykład tadalafil. Tak naprawdę te preparaty są sfałszowanymi lekarstwami, albo zawierają pochodne substancji leczniczych. Tu sprawa w pewnym sensie przypomina sytuację z dopalaczami. Co chwilę syntezuje się nową substancję. Nie jest tak naprawdę substancją leczniczą, nie znajduje się w leku, ale działa tak samo jak ta umieszczona w lekarstwie. Tak więc mamy do czynienia ze sfałszowanym suplementem. Zawiera on bowiem dodatkowe substancje chemiczne, które działają tak samo, a czasem nawet znacznie silniej, jak te w leku. Czasem mają też znacznie mocniejsze działania niepożądane.

    Nikt nie kontroluje tego rynku?

    Cóż mogę powiedzieć…Niestety, nikt. Suplementy diety są badane przez Główną Inspekcję Sanitarną, ale tylko pod kątem zanieczyszczeń metalami ciężkimi, pestycydów i mikrobiologii. Niestety, nie badają sfałszowanych produktów, zawierających substancje lecznicze.

    Sprzedając LibidoForte jako lek ziołowy wprowadza się pacjenta w błąd.

    Na pewno. Przy czym nie jest to pacjent, tylko klient, jeśli kupuje suplement diety. Traktuje się je jako żywność i podlegają pod ustawę żywnościową. Kupuje się go w aptece, wygląda jak lek, ma wskazania terapeutyczne, bo stosuje się go przy zaburzeniach erekcji, traktuje się go jako produkt ziołowy, a tak naprawdę zawiera on substancje chemiczną. Problem jest nawet większy. Często te produkty kupują ludzie, którym nie wolno zażywać viagry, bo mają problemy z krążeniem, ciśnieniem. Oni wybierają produkt ziołowy, który ma być nieszkodliwy. A w ich przypadku może spowodować poważne zagrożenia dla zdrowia.

    To problem tylko Polski?

    Nie, występuje w innym krajach Unii Europejskiej, ale tam się to znacznie lepiej kontroluje. Wszystkie takie produkty są co jakiś czas pobierane z rynku i kontrolowane. U nas nie ma takich kontroli.

Wycofanie Libido Forte wywołało falę kontroli preparatów tego typu. Podobny stan rzeczy odkryto przy badaniu suplementów diety Ceedra, Satibo. Wszystkie zniknęły z aptecznych półek. Kilka preparatów tego typu jest wciąż dostępnych, np. Intim-X. Gdyby coś się zmieniło w tej kwestii – a osobiście uważam, że lepiej zachować czujność – będziemy informować na bieżąco.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych